Zwiększona kolumbijska "kolonia"
Nowa twarz, ale znany akcent. Fernando Uribe wzmacnia relacje Flamengo z Kolumbią, która rozwinęła się w ostatnich latach. Teraz w zespole jest czterech Kolumbijczyków. To "cafetero" Fla. Dla tych, którzy nie wiedzą, tak właśnie nazywani są Kolumbijczycy, wszystko z powodu związku kraju, który jest jednym z największych - i najlepszych - producentów na świecie, z kawą.
Uribe dołącza do Marlosa Moreno, Orlando Berrío i Gustavo Cuéllara. Dziś Kolumbijczycy stanowią większość obcokrajowców Flamengo, Peruwiańczycy z Paolo Guerrero i Miguelem Trauco są drugą najliczniejszą nacją w klubie z Gávea, jednak żaden z nich nie powinien pozostać w klubie na drugą część sezonu.
"Oczywiście obecność Kolumbijczyków bardzo mi pomoże, są bardzo dobrymi piłkarzami, którzy są w klubie już od jakiegoś czasu, są bardzo szanowani i pomogą mi w mojej adaptacji." - powiedział Fernando Uribe.
Flamengo i Kolumbia nigdy nie miały tak bliskiego związku. Na początku stulecia klub bezskutecznie próbował wypożyczyć Freddy Rincón. W 2010 roku, Cristian Borja miał niezbyt udany epizod w Gávea. Dziś grający w São Paulo, Santiago Tréllez grał w zespołach juniorów Mengão, ale nigdy nie zadebiutował w pierwszym zespole.
Sytuacja zaczęła się zmieniać wraz z przybyciem Gustavo Cuéllara. W ubiegłym roku, trenerem zespołu został Reinaldo Rueda, którego współpracownikami byli rodacy Bernardo Redín (asystent) i Gustavo Velasco (trener od przygotowania fizycznego).